Apel Adama Bodnara, Rzecznika Praw Obywatelskich

Adam Bodnar

Rzecznik Praw Obywatelskich

 

 

Zapomniane cmentarze

W nadchodzących dniach wspominać będziemy Zmarłych oraz rozmyślać o  sprawach podstawowych i ostatecznych. Szczególnie pamiętać będziemy o tych, z którymi czujemy więź rodzinną i narodową. Ale są w Polsce groby ludzi, o których nie ma kto pamiętać. Są cmentarze, których nikt już nie odwiedza, nie stawia symbolicznej świeczki. Bliscy pochowanych tam osób już nie żyją, wyjechali, zostali wypędzeni… Zmieniły się granice, zmarły poległ na ziemi, która już nie jest, albo nigdy nie była jego ojczyzną. 

Pora wspólnie to zmienić – jest to zadanie dla społeczności lokalnych, wolontariuszy, studentów, harcerzy, szkół, dla każdego z nas.

To, że na opuszczonych grobach nie pojawiają się dowody pamięci, to nie jest jeszcze najbardziej poruszający problem. Te cmentarze, miejsca wiecznego spoczynku, często nie mają już ogrodzeń, kamienie nagrobne rozsypują się. Teren wykorzystywany jest do uprawy, hodowli, pod budowę dróg, parkingów, domów. Cmentarze stają się parkami narodowymi, są traktowane jak lasy.

Każda wspólnota religijna w Polsce może podać przykład desakracji cmentarza. Przedstawiciele Kościołów: katolickiego, ewangelickiego, prawosławnego, grekokatolickiego, starokatolickiego, a także Główny Rabin Polski mówili o tym podczas ostatniej konferencji poświęconej zapomnianym cmentarzom, którą zorganizowaliśmy w 23 października br. wraz z Chrześcijańską Akademią Teologiczną.

Przykłady płynęły z całej Polski: Maszewo, Szamotuły, Gostkowo, Mikołów, Góra Kalwaria, Baligród, Lesko, Zamość, Mrągowo, Szydłowiec, Warszawa.

Dlaczego zabieram w tej sprawie głos? Bo godność i szacunek przysługuje każdemu, także po śmierci. Bo Konstytucja gwarantuje poszanowanie praw wspólnot religijnych, a one mają prawo, by ich dawne miejsca pochówku traktować jako miejsca święte i nietykalne. Bo cmentarze to nasze dziedzictwo kulturowe, które także podlega ochronie. Jeśli nie będziemy go chronić, skąd pewność, że i o nas nie zapomną, nie nazwą obcymi w naszej ziemi – za 100, 200 lat? Pamięć i szacunek dla grobów nie powinna pozostać jedynie wyrazem religijności. Łączy przecież nie tylko przedstawicieli różnych wyznań, ale dotyczy każdego z nas. To wyraz naszego człowieczeństwa, świadectwa tego, kim jesteśmy.

Jako Rzecznik Praw Obywatelskich wiem, że prawo w tej dziedzinie jest niedoskonałe, postanowienia niekiedy sprzeczne bądź trudne do interpretacji, a ich zmiana to nasze wspólne wyzwanie. Musimy mieć jednak świadomość, że nawet najdoskonalsze, najbardziej precyzyjne prawo nie zastąpi ludzkiej wrażliwości. I choć powinno ono służyć ludziom, nadążać na cywilizacyjnymi zmianami i nowymi potrzebami, powinno także uwzględniać historię. Droga nie powinna iść przez stary cmentarz, nie powinno na nim się budować placu zabaw, nawet jeśli dziś bardzo takiego miejsca potrzebujemy. A jeśli na starym cmentarzu już stoi coś nowego – warto wykazać się wrażliwością i szczególną dbałością przy remontach i rozbudowach. 

Rolą samorządów i administracji rządowej jest dbanie o to, by nie narażać obywateli na takie sytuacje. Naszym wspólnym zadaniem zaś powinno być kształtowanie wśród młodych pokoleń potrzeby pamięci o bardzo skomplikowanej historii naszej ziemi. Powinniśmy uczyć się, jak inwentaryzować stare cmentarze, jak zgłaszać je władzom, jak sprawdzać – dzięki nowym narzędziom cyfrowym – gdzie one się znajdują, gdzie zostali pochowani ci, którzy byli tu przed nami.

Czy wiemy, gdzie w naszej okolicy są takie miejsca? Czy znamy ich historię? Czy umiemy opowiedzieć dzieciom, kim byli ci, którzy mieszkali tu przed nami? Czy rozmawiamy o tym z nauczycielami w ramach rady rodziców – by przekazywali tę wiedzę uczniom? 

A jeśli nasze dzieci mają już takie lekcje – czy słuchamy ich, kiedy opowiadają nam, o czym dowiedziały się w czasie akcji społecznych w szkole? Bo przecież dziś tak wiele szkół organizuje akcje porządkowania zapomnianych cmentarzy.

Kiedy już poznamy zapomniane cmentarze w naszej okolicy, zlokalizujemy, odwiedzimy, to w kolejnym kroku możemy zastanowić się, co da się z nimi zrobić – tu narzędzi obywatelskich jest wiele: petycja do władz lokalnych, samodzielne podjęcie się działań porządkowych, naprawczych, konserwatorskich, porządkowych, skontaktowanie się ze wspólnotami, które mogą mieć związek z tym miejscem itd. 

Pamięć to nie tylko znicz postawiony „tam gdzie zawsze”. To rozmowa, zdobywanie wiedzy,  organizowanie się do wspólnego działania – zgodnie z tym, na ile nam starcza czasu i sił. 

Przed nami zadanie na całe pokolenia, można je więc planować na lata. Musimy jednak pamiętać, że inaczej nie ocalimy od zapomnienia naszej historii, naszych korzeni, naszego dziedzictwa. 

Jeśli nie wiemy, od czego zacząć – skorzystajmy z doświadczeń społeczników, którzy od wielu lat próbują przywracać miejsca pamięci do godnego stanu. Efekty ich pracy – od Pomorza Zachodniego po Podkarpacie, od Dolnego Śląska po Mazury zwracają godność zmarłym, a żyjącym pamięć. To oni uczą, by w lesie na grobie położyć gałązkę. By nie zapominać. Dziś, przed zbliżającym się dniem 1 listopada, chciałbym osobiście podziękować im za ten trud. Dzięki nim, jeszcze bardziej czujemy, że jesteśmy jedną ludzką rodziną.